Dzisiaj Sobota, 24 Cze. 2017 rok    Imieniny Danuta, Emilia, Jan

Login / E-mail

Hasło

Zarejestruj się! Nie pamiętasz hasła lub loginu?

News / Film / TV

dodał: Ania_Pina 2012-11-26

Wywiad z Adamem Fidusiewiczem

   Foto: TVN / Radek Orzeł. serial „ Na Wspólnej”

Skąd wzięła się Twoja aktorska pasja ?

Gdy byłem mały, moja mama, gimnastyczka, dostała pracę przy musicalu ,,Metro” – przygotowywała młodych ludzi do wykonywania fizycznych ewolucji, np. fikołków. Odkąd pamiętam, obcowałem z teatrem. Potrafiłem rozróżnić kurtynę klasyczną od kurtyny przeciwpożarowej ( wiedziałem, że ta druga jest ciężka i może zabić). Patrzyłem na wszystkie sznury i obciążniki za kulisami. Bardzo mi się to podobało, a często nawet śniło w nocy.

Już wtedy myślałeś o występowaniu na scenie?

Szybko udało mi się zaobserwować jak to jest w musicalowym świecie: jeżeli śpiewasz, to masz szansę zagrać główną rolę… czyli warto śpiewać. Dlatego bardzo chciałem pięknie śpiewać. Próbowałem na różne sposoby, ale zdałem sobie sprawę, że się do tego nie nadaję.

Twój pierwszy aktorski debiut to telewizyjny spektakl ,,Różany Zamek”, jak się tam znalazłeś?

Trafiłem tam zupełnie przypadkowo: rodzice podrzucili mnie do swoich znajomych, a oni tego dnia szli na casting z córką i zabrali mnie ze sobą. Wygrałem i tak trafiłem do ,,Różanego Zamku”. Nie wymawiałem ,,r” i przez to podłożono mój głos. To był mocny strzał - zobaczyć siebie z cudzym głosem. Najzabawniejsze było to, że ten głos był głosem człowieka, który dubbinguje siostrzeńców Kaczora Donalda. Na planie poznałem Matyldę Damięcką, której postać płakała perłami a jak się śmiała to kwitły róże. Mój bohater miał fajniejszą umiejętność – gdy dotykał wody, zmieniała się w złoto…. Lepsze, co nie? No i tak zagraliśmy w pierwszym teatrze telewizji. Pomyślałem sobie wtedy, że aktorstwo jest super, że chcę być aktorem… ale potem, mając lat 13 stwierdziłem, że rzucam aktorstwo, bo nie miałem nigdzie roboty!

No ale nie udało ci się na dobre "rzucić" aktorstwa…

Udało. Na trochę… Potem przyszedł czas musicalu „Piotruś Pan”. Los sprawił, że się dostałem i to było świetne, bo w ramach przygotowywania odbyliśmy razem z innymi dzieciakami całoroczne szkolenie z tańca, śpiewu, aktorstwa, szermierki i akrobatyki. Wśród tych dzieciaków były między innymi mała Doda, mała Patrycja Kazadi, mała Alicja Janosz, mała Natalia Rybicka. To ciekawe doświadczenie obserwować kolegów i koleżanki i patrzeć jak różnie dorastają.

Jednak prawdziwe zadanie aktorskie czekało na ciebie na planie ,,W pustyni i w puszczy”. Jak wyglądał casting do filmu?

Hmm… Castingi są zawsze stresujące. Niewiele pamiętam. Pamiętam tylko, że próbowałem wtedy nadrabiać energią. Zrobiłem sztuczkę magiczną, pokazałem taniec z „Piotrusia Pana”. I los sprawił, że się dostałem. Ale teraz uważam, że nadrabianie energią i taka pompowana przebojowość jest słaba. A dostałem się pewnie dlatego, że pasowałem wyglądem do koncepcji reżysera.

Jak wyglądała aktorska praca na planie filmowym?

Moje dotychczasowe wyobrażenie o aktorstwie było takie, że należy się trochę powygłupiać, trochę poudawać i to wystarczy. Współpraca z reżyserem w „Pustyni i w puszczy” pokazała mi, że jest inaczej – że chodzi głównie o wchodzenie w prawdziwe stany emocjonalne. Na mojej drodze stanął człowiek, który potrafił odpowiednimi słowami, odpowiednim poprowadzeniem myśli wywołać we mnie najskrajniejsze uczucia. Wtedy uznałem, że jest to coś czym chcę się zajmować. Od tamtej pory bardzo uważnie śledzę procesy zachodzące w psychice. Stało się to moją obsesją.

Jak reżyser pracował z tak młodymi aktorami?

Miał dużo ciepła, cierpliwości i wyrozumiałości. Podobno ostrzegano go, by nigdy nie pracował z dziećmi, ani ze zwierzętami… Rozmawiał z nami jak z równymi sobie. Budował więź. Był mądry. Opowiadał historie… a one wchodziły w nasze głowy i wywoływały określone efekty.

Po premierze ,,W pustyni i w puszczy” zacząłeś być rozpoznawalny, jak sobie z tym radziłeś? Miałeś przecież dopiero 14 lat.

To dziwne doświadczenie. Ni stąd, ni zowąd pojawiają się ludzie, którzy cię nadmiernie lubią i tacy co cię nadmiernie nie lubią. Nie rozumiesz o co chodzi i nabierasz dystansu do wszystkich. Tak było ze mną. Nie wiem jak jest z innymi. Ale z tego co widzę, to tak zwana popularność w młodym wieku prędzej zryje banię, niż uczłowieczy.

Przez wiele lat grałeś Maksa Brzozowskiego w ,,Na Wspólnej”, jaka jest różnica między pracą na planie serialu i filmu?

Myślę, że różnica jest spora. Głównie chodzi o czas. O przygotowanie. W serialu na dzień zdjęciowy wypada 30 scen a w filmie 3. W filmie i w teatrze możesz pozwolić sobie na dłuższe przygotowanie, a w serialu musisz być szybki.

Skoro tak bardzo byłeś wkręcony w aktorstwo, to skąd wzięły się studia psychologiczne?

Chyba wynikało to z tego o czym wcześniej wspomniałem – z zamiłowania do śledzenia funkcjonowania mózgu. Obserwowaniu uczuć. Wydało mi się to spokrewnione z aktorstwem. Potem doszedłem do wniosku, że oprócz grzebania w stanach psychicznych, warto popracować nad formami wydobywania ich – a tu niezbędna jest szkoła teatralna. Tak uważam.

Obecnie kończysz Akademię Teatralną.

Jestem na czwartym roku. Bardzo cieszę się z tej decyzji.

Jak wygląda nauka w Szkole Teatralnej?

Szkoła to klasztor, musisz siedzieć w niej od rana do nocy, od poniedziałku do niedzieli. Właściwie poświęcasz całego siebie i rezygnujesz z życia zewnętrznego. Takie jest założenie i ja się tego trzymałem, chociaż niektórzy mieli czas na życie prywatne. Ja zupełnie poświęciłem się, byłem bardzo „oddany”. Czasami może za bardzo napinałem się i to nie zawsze dawało dobre rezultaty. Jakie zajęcia odbywają się w szkole teatralnej? Rano są głównie zajęcia ruchowe: szermierka, gimnastyka, rytmika, technika Aleksandra czyli forma relaksacji. Impostacja, czyli „jak gadać żeby wypełnić głosem całą przestrzeń”, technika mowy, czyli „jak gadać, żeby być zrozumianym” . Są także zajęcia teoretyczne: historia Teatru Polskiego, historia dramatu światowego i polskiego, filozofia, historia sztuki, wykłady monograficzne, antropologia kultury i oczywiście główne zajęcia: sceny, proza, wiersz i piosenka. Trzeba skupić się na wielu rzeczach jednocześnie i nauczyć dobrze dysponować czasem, bo każda sekundka jest po to, żeby coś zrobić. Bardzo dobrze wspominam ten rygor.

Którego profesora ceniłeś sobie najbardziej?


Każdy profesor ma inne podejście do aktorstwa, inną estetykę, inaczej to wszystko widzi. Od każdego można coś „wyciągnąć”. Niezwykłe było spotkanie z: profesorem Benoitem, który uczy pielęgnować własny wewnętrzny świat, profesorem Lewandowskim, który potrafi rozwibrować serce i zagrzać do boju o sprawę naszego bohatera, profesorem Majchrzakiem, który pokazał jak silną bronią jest logika.

Szkołę aktorską kończy się ,,dyplomami”, co to takiego?

Dyplom to spektakl teatralny. Forma pokazania się szerszej publiczności w sposób cykliczny. Egzaminy w trakcie szkoły są jednorazowe, a spektakle dyplomowe grane są kilka razy w miesiącu.

Jakie masz plany na przyszłość?

Skupiam się na tym, aby zamknąć rozdział szkoły, nie tworzę sobie planów. Nie dopadają mnie lęki, mam poczucie, może złudne, że wszystko ułoży się po swojemu i niepotrzebne są obawy na zapas. Całe życie bałem się na zapas i nic dobrego z tego nie wychodziło. Chcę mieć poczucie, że cokolwiek będę w życiu robił, znajdę w tym przestrzeń dla siebie. Z takim podejściem „bida nie jest straszna”.

Każdy może zostać aktorem?

Nie wiem, trudno powiedzieć. Są chyba jakieś predyspozycje- jak masz głęboką wadę wymowy to jest ciężej…. ale mam na roku koleżankę, która długo nie mogła się dostać do szkoły właśnie przez wadę wymowy, aż wreszcie udało się i jest uznawana za bardzo dobrą aktorkę. W każdym tkwi coś fajnego i jeżeli trafi się na odpowiednich ludzi albo samemu znajdzie sposób na siebie to czemu nie?Nie ma reguły. Ważne jest tylko, żeby unikać tych co podcinają skrzydła.

Mógłbyś dać jakąś radę naszym portalowiczom, młodym osobom, które marzą o aktorskiej karierze?

Żarliwie kombinować. W miarę możliwości szukać i szukać, bo kto szuka ten wcześniej czy później dotrze do jakiegoś punktu, który będzie go interesował. Przede wszystkim żarliwość. Taaak… jestem fanem żarliwości.Najgorsze są wahania: ,,a czy na pewno…nie,nie powinienem...”.

Dzięki za rozmowę! 




Aby przeglądać i dodawać komentarze,
musisz się zalogować.

Copyright © 2017 Liberty Media s.c. | Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu

O nasRegulaminPolityka ochrony prywatnościFAQ/PomocReklamaKontakt z nami
Witamy na portalu KidModels.pl
Dołącz do nas!
Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację polityki prywatności cookies. Ukryj informację.