Dzisiaj Niedziela, 20 Sie. 2017 rok    Imieniny Sabina, Sobieslaw, Bernard

Login / E-mail

Hasło

Zarejestruj się! Nie pamiętasz hasła lub loginu?

News / Film / TV

KidModels.pl 2011-12-16

Lech Mackiewicz aktor, reżyser i scenarzysta

 

Lech Mackiewicz aktor, reżyser i scenarzysta Absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Księżnej Elżbiety w Szczecinku. W 1985 roku ukończył PWST w Krakowie. W tym samym roku wyemigrował do Australii, założył tam teatr Auto Da Fe, którego spektakle wędrowały po wielu międzynarodowych festiwalach. Pracował m. in. w Teatrze im. Jaracza w Łodzi. W stanie wojennym aresztowano go za działalność w NZS. Jest również pomysłodawcą i współorganizatorem festiwalu filmowego "Felliniada". Aktor znany z kreacji w wielu międzynarodowych produkcjach filmowych i teatralnych. Aktora możemy obecnie podziwiać na małym ekranie w serialach „Hotel 52” oraz „Na wspólnej”.       
Lecha Mackiewicza spotkaliśmy na planie filmowym i poprosiliśmy o wywiad dla portalu KidModels.pl. Oto, co nam powiedział:          

K.M.  Czy w dzieciństwie marzyłeś o karierze aktora?

L.M. W ogóle mnie to nie interesowało. Chciałem być na pewno pilotem, sportowcem, chciałem być tym, kim był mój tata, mój tata był naukowcem, w związku z tym było całe multum zawodów, które chciałem wykonywać. Ale aktor się tam nie znalazł.                                     
Za to miałem swoich filmowych idoli, ale utożsamiałem się bardziej z bohaterem niż z aktorem, był np. taki francuski aktor Pierre Brice, który grał Winnetou w niemieckich filmach i bardziej utożsamiałem się z Winnetou niż z samym aktorem .

K.M. W jakim wieku miałeś swój pierwszy debiut na scenie przed publicznością?

L.M.  Miałem wcześnie, bo byłem dobrym uczniem, a panie lubią takich i wtedy wypychają do recytowania wierszy na różnego rodzaju akademiach. Szczerze mówiąc jako dziecko tego nienawidziłem. Musiałem się uczyć tych wierszy, musiałem wychodzić na scenę i mówić wiersze które nie koniecznie rozumiałem, to były takie czasy. Mam takie zdjęcie, kiedy byłem dzieckiem, miałem 7-8 lat i byłem przebrany za Mieszka I, miałem przyklejony jakieś białe wąsy, białe włosy, na pazia obcięty, ubrany w jakieś płócienne ubranko, masakra. Z dużą traumą wspominam te pierwsze występy,

K.M. Kiedy odkryłeś w sobie potencjał aktorski?

L.M.  W szkole średniej, w ogóle do szkoły poszedłem wcześniej i w związku z tym zawsze byłem mniejszy od kolegów w klasie, nie mogłem imponować siłą ani wzrostem, chociaż byłem reprezentantem szkoły w różnych dyscyplinach, trudno mi było z kolegami rywalizować fizycznie głownie przed koleżankami więc mogłem zaimponować poczuciem humoru, zwracałem uwagę wygłupiając się. Dziewczynom zdecydowanie podobało się to, myślę że podświadomie, to było takie moje narzędzie, metoda aby być popularnym.

K.M  Pierwszy występ, który miło wspominasz.

L.M W szkole średniej, występ kabaretowy, spontaniczna inicjatywa, wiedziałem wtedy co chcę w ten sposób osiągnąć, nie mówię o świadomości aktorskiej, ale o tym że wystąpię i porobię sobie jaja, to był kabaret na jakiejś studniówce, nie naszej, tylko klasy maturalnej, ja byłem wtedy w II klasie. Pamiętam, że tym występem zwróciłem uwagę koleżanek z klasy maturalnej, co zaowocowało znajomością i stwierdziłem wówczas, że warto w to zaangażować czas, więc poza sportem, zajmowałem się też kabaretem. Nie był to jednorazowy występ, czasem jeździliśmy po innych szkołach, zapraszali nas na różne imprezy, mieliśmy 2-3 programy i  występowaliśmy.
A później przyszedł czas na teatr, teatr był bardziej szanowany, na teatr można się było zwolnić ze szkoły, na kabaret nie. Teatrem zajmowaliśmy się w Liceum Ogólnokształcące w Skierniewicach, a później przeniosłem się do Szczecinka, spotkałem tam ludzi, z którymi również bawiłem się w teatr, była to nieformalna, ale zorganizowana grupa, spotykaliśmy się na próbach. Z tym teatrem jeździliśmy troszkę po woj. koszalińskim. Był jeszcze jeden teatr w Szczecinku, Henryka Wrożyńskiego, z tym z kolei teatrem jeździliśmy po Polsce, to był taki teatr już na poważnie, był to teatr poezji, nazywał się „Forma” i w tym teatrze Henryk pisał scenariusze, "Pan Cogito" wg Herberta, albo "Majakowski". Scenariusze składane z tekstów danych autorów, każdy grał jakąś część tej osoby, nie było jednego Pana Cogito, była to kreacja zdecydowanie zbiorowa.

K.M. Która z granych przez Ciebie ról najbardziej zapadła Ci w pamięci i dlaczego?

L.M. Najlepsza zawsze jest i dopiero będzie, mam nadzieję, że w przyszłym roku taką będę robił, a do tej pory, filmowo uważam, że to była rola Borego w „Lewym uchu”, taki film w  Australii zrobiłem, dosyć trudne kino, śmieszne, ciężkie, mroczne jednocześnie i bardzo dla mnie ważne. Jeśli chodzi o odbiór społeczny, to chyba Kardynał Wyszyński, w filmie o Papieżu - "Karol, człowiek, który został Papieżem", włoska produkcja z Piotrem Adamczykiem w roli głównej. Prywatnie byłem i jestem fanem Papieża - Jana Pawła II, oraz człowieka - Karola Wojtyły. Wyszyński też był bardzo ważną postacią dla mnie i granie takiej postaci historycznej, którą jeszcze pamiętam z dzieciństwa, było bardzo fajne.
W teatrze najważniejsza była dla mnie rola Kafki, w spektaklu "Kafka Dance", w którym grałem z Kate Blanchett, graliśmy parę i ten spektakl odniósł ogromny sukces w Australii, ciężka praca, która pozwoliła mi spojrzeć na całe życie i twórczość Kafki. Teraz na youtube można zobaczyć film, niedawno ktoś wrzucił, nazywa się "Ruben’s Dream" - "Sen Rubena", to miała być część fabuły, w której grałem, fajna praca.

K.M. Których bohaterów wolisz grać, negatywnych czy pozytywnych?

L.M. Czarne charaktery człowiek bardziej pamięta, mam duży kłopot z czarnymi charakterami w  tej chwili, dlatego, że oni też są wzorcami dla młodych ludzi. A media mają olbrzymi wpływ na młodych ludzi i granie postaci negatywnej, jeśli zagrasz ją za dobrze, a uważam że potrafię to zrobić, może kogoś zainspirować i to jest takie niebezpieczeństwo tego zawodu. Ideologicznie wolałbym grac tylko rycerzy na białych koniach, czyli postacie pozytywne,

K.M. Najbliższe plany artystyczne?

L.M. W najbliższym czasie będę kręcił film, nie gram w nim, krotki film na konkurs, który będę reżyserował, realizuję pomysł, który siedział we mnie od 5 lat, szukałem odpowiedniej aktorki do roli głównej i znalazłem Zeke Nester, jest to mój własny projekt, który produkuje mój przyjaciel, W Polsce przygotowuję sztukę w Skierniewicach o Żydach skierniewickich. Jestem w trakcie prac przygotowawczych do spektaklu, w teatrze w Zabrzu, który będę reżyserował. Mam wiele projektów reżyserskich w różnym stadium rozwoju.

K.M. Jaka rada dla dzieci, młodzieży, które myślą o karierze aktorskiej?

L.M. Rada, aby traktować to zdecydowanie, jako zabawę, aby się jak najwięcej dowiedzieć o życiu, bo potem się z tego czerpie w aktorstwie. Jest wielu aktorów, którzy zaczynali swoja przygodę z aktorstwem w dzieciństwie i zostali świetnymi aktorami w dorosłym życiu np. Sean Penn, ale jest też bardzo wielu w historii aktorów, którzy byli świetni, jako dzieci, ale zupełnie się nie sprawdzili później w dorosłym aktorstwie. Nie ma reguły, jeden ma więcej szczęścia, drugi mniej. Aktorów dziecięcych, którzy podchodzą do tego za poważnie, może spotkać duże rozczarowanie, najlepiej traktować to, jako zabawę i mieć dużo dodatkowych zainteresowań, a jeśli później stanie się to twoim zawodem, to jesteś szczęściarz. Moja rada jest taka, aby nie traktować tego za poważnie, zbyt zawodowo, żeby zostawić sobie trochę dzieciństwa, jako reżyser również sam takich dzieci bym szukał, sam mam 4 dzieci, wszystkie próbowały troszkę na planie aktorstwa. Jest to fajna zabawa, róbcie to, jedni lubią sport, inni teatr, ale traktujcie to cały czas, jako zabawę i rozrywkę, nie będziecie mieć później rozczarowań, a wielu z was i tak potem zostanie aktorami. Ale póki, co nie mówcie o sobie: aktorzy.

K.M. Mając 25 lat zaraz po szkole teatralnej wyemigrowałeś do Australii, jakie były Twoje początki w Australii?                        

L.M.  Zaraz po przyjeździe do Australii udało mi się zagrać gościnnie w takim mini serialu, 7-8 odcinków - "Ziemia Nadziei" - „Land of hope”. Tam grałem chłopaka z Węgier, który przyjechał do Australii, bardzo fajnie wspominam, do dziś jestem w kontakcie z 2-3 aktorami z tego serialu. Zaraz po tym, poszedłem dość przypadkowo na przesłuchanie i dostałem pracę roczną w teatrze dla dzieci, to było świetne doświadczenie,  nauka języka, szybkość pracy, która mnie powaliła, co 4 tygodnie premiera, jeździliśmy po całym Sydney, graliśmy w najróżniejszych miejscach, byliśmy teatrem który w dużym stopniu grał dla młodzieży trudnej. Nie było latwo, była to dla mnie szkoła i życia i teatru i języka.

K.M. Łatwiej się gra dla dzieci czy łatwiej dla publiczności dorosłej?

L.M. Trudniej się gra dla dzieci. To oczywiście zależy od spektaklu, jak jest dobry spektakl, to oglądają to i dzieci i dorośli. Trudniej o tyle, że dorośli są nauczeni kultury teatralnej, co wolno, co nie wolno, przychodzą do teatru z wlasnej woli, a dzieci się przyprowadza. Najzwyczajniej w świecie mogą się czasami nudzić, bo to nie ich działka.

K.M. Czy jako reżyser, współpracujesz z dziećmi przy jakichś projektach?

L.M. Czasami tak. Jeżeli spektakl lub film tego wymaga, to współpracuję z dziećmi, dzieci są lotne, chwytne, inteligentne, czasem pracę kamery znają lepiej od dorosłego aktora. Był czas kiedy uczyłem w szkole aktorskiej dla dzieci i młodzieży, wolałem uczyć na planie lub na scenie niż w klasach.

K.M. Jakie są minusy a jakie plusy zawodu aktora?

L.M. Nie można iść na chorobowe, cyrk pojedzie dalej, nikt nie będzie czekał, aktor nie może chorować, to jest i plus i minus, godziny pracy i wymagania są bardzo wysokie. Plusem jest na pewno, satysfakcja ze zrobienia kreatywnej postaci, pracujesz cały czas nad sobą, mówiłem już o tym, że marzyłem by zostać lotnikiem, w tym zawodzie mogę być każdym, mogę zostać lotnikiem i to jest frajda tego zawodu.

K.M. Co decyduje o sukcesie w zawodzie aktora i czy brak urody jest przeszkodą?

L.M. Mieszanka talentu, ciężkiej pracy i szczęścia, bez tego się nie da. Jest grupa aktorów, którzy wyglądają bardzo brzydko, grają często czarne charaktery lub klasę robotniczą i oni mają nieraz więcej pracy niż ci ładni. To ze jesteś brzydki jako dziecko nie znaczy, że nie będziesz aktorem, może się okazać że paradoksalnie będziesz obsadzany non stop w bardzo wielu rolach, dlatego właśnie że jesteś duży i brzydki.

K.M. Jesteś nie tylko aktorem i reżyserem, ale również piszesz.

L.M. Piszę głownie na własne potrzeby, nie uważam siebie za pisarza zawodowca, tylko, jako pisarza amatora, czyli tego, co lubi to, co robi, ale był też czas, kiedy zarabiałem pisaniem. Pisałem scenariusze, pisałem sztuki, które wystawiałem. Do tej pory, tak jak powiedziałem, pisałem głownie dla siebie, ale teraz coraz częściej jestem proszony o pisanie dla innych. Piszę i moje sztuki będą robione, dla mnie super.

K.M. Hobby ?

L.M.  Moje hobby, to jest mój zawód, wszystko, co robię jest moim hobby, lubię teatr, reżyserować w teatrze.

K.M. Twoje  miejsce na Ziemi.

L.M.  Pochodzę ze Skierniewic, to jest miejsce gdzie się zawsze dobrze czuję. Chodziłem do szkoły i robiłem maturę w Szczecinku, wiec Szczecinek też bardzo lubię. Lubię Sydney, w którym dużo czasu spędziłem i dużo spektakli wyreżyserowałem. Moje miejsce jest tam gdzie są ludzie, z którymi dobrze się czuję, to jest podstawa, jestem obywatelem świata pod tym względem. Natomiast skąd pochodzę i jak najłatwiej opowiedzieć mi o tym świecie, jako pisarz, jako reżyser w tej chwili, to są Skierniewice, to jest taka mała esencja, mój mikroświat, mała ojczyzna. W Skierniewicach mieszka 50 tysięcy ludzi, miasto ma 550 lat, na przestrzeni tej historii i ludzi, którzy tam żyli, rodzili się i umierali, ja jestem w stanie opowiedzieć cały wszechświat, mój wszechświat.
Moje miejsca to na pewno Skierniewice, Szczecinek i Sydney, wszystko na „S”. Nie chcę mówić Polska, nie chcę mówić Australia, to są duże słowa, nie znam całej Polski, nie znam całej Australii, chodzi głównie o ludzi, wśród których jesteś.

K.M. Dziękujemy za rozmowę

  
                                                              

                                                                                                       
Foto: TVN / Radek Orzeł. serial „ Na Wspólnej”


 

 





Aby przeglądać i dodawać komentarze,
musisz się zalogować.

Copyright © 2017 Liberty Media s.c. | Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu

O nasRegulaminPolityka ochrony prywatnościFAQ/PomocReklamaKontakt z nami
Witamy na portalu KidModels.pl
Dołącz do nas!
Nasz serwis używa informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację polityki prywatności cookies. Ukryj informację.